Połącz się z nami

Wakacyjna miłość – tak czy nie?

Psychologia

Wakacyjna miłość – tak czy nie?

Wyjazd, wolne dni, słońce i plaża – aż kusi, by się zakochać. Niewielu zadaje sobie pytanie, czy wakacyjna miłość to na pewno dobry pomysł. A niestety, w niektórych przypadkach chwila refleksji mogłaby być bardzo potrzebna. O swoich przygodach opowiadają Ania, Justyna i Paweł, którzy „zasmakowali” w wakacyjnej miłości.

Ania – „Dzisiaj bym już nie dała się nabrać jak naiwna turystka”
Ania czuła się najszczęśliwszą osobą na świecie, kiedy dwa lata temu jej rodzice zgodzili się na jej wyjazd do Egiptu.

Miała pojechać z koleżanką i jej rodzicami, więc dziewczyna była pod dobrą opieką, a jednocześnie – co wtedy liczyło się najbardziej, dziewczyny otrzymały odpowiednią porcję „luzu”. Dzisiaj Ania wspomina wyjazd bardzo niechętnie – dlaczego?

– Moja historia będzie zapewne wydawała się bardzo naiwna, ale cóż, kiedy ma się szesnaście lat, chyba nie myśli się zbyt racjonalnie. Kiedy pojechałyśmy z Agatą do tego Egiptu, miałyśmy w głowie tylko jedno – super opalonych, wspaniałych chłopaków. Rodzice Agaty byli dla nas bardzo tolerancyjni, więc miałyśmy całe wieczory dla siebie. Tam poznałam Paula – chłopaka moich marzeń. Bardzo szybko okazało się, że świetnie się dogadujemy po angielsku. Agata też kogoś poznała, więc albo wychodziliśmy razem, albo rozdzielaliśmy się w pary po wyjściu z domu. Byłam zakochana do granic możliwości. Tak bardzo, że nawet do głowy mi nie przyszło, że dla niego jestem jedną z wielu turystek, łatwych zdobyczy. Przeżyłam z nim swój pierwszy raz – był po prostu cudowny. Problem w tym, że kiedy wróciłam do domu, kontakt się… urwał. Liczyłam na związek na odległość, romantyczne spełnienie kiedyś, w przyszłości. A on mnie po prostu… olał. Najgorsze jednak było dopiero przede mną. Nie zabezpieczyłam się i z drżeniem czekałam na okres. Spóźnił się tydzień, ale w końcu przyszedł – ja już w tym czasie odchodziłam od zmysłów. Gdybym była w ciąży, zostałabym samotną matką, nie wiedząc niczego o ojcu dziecka. Koszmar – podkreśla Ania.

Sytuacja Ani nie jest – niestety, wyjątkowa ani bardzo pechowa. Warto podkreślić, że za granicą jest mnóstwo chłopaków, którzy kierują się dokładnie tym samym, co Paul – o ile w ogóle miał tak na imię. Czekają na turystki, wiedząc, że te szybko się w nich zakochują, po czym przekonują je do seksu i – mówiąc kolokwialnie, odchodzą w niepamięć. W przypadku Ani ta historia mogła skończyć się o wiele gorzej – i tylko szczęście sprawiło, że dzisiaj dziewczyna nie jest nastoletnią, samotną matką.

Justyna – „Szkoda zmarnowanego czasu”
Justyna poznała Marcina na wycieczce w górach. On mieszkał na południu Polski, ona przyjechała z Pomorza. Od razu się w sobie zakochali, ale dzisiaj, po roku, Justyna nie wspomina dobrze tej miłości.

– Właściwie szkoda mi tego czasu, który zmarnowałam – zauważa Justyna. – Z Marcinem postanowiliśmy być parą na odległość. Korzystaliśmy z Facebooka, ze Skype, pisaliśmy do siebie. Robiliśmy wszystko, żeby tę miłość podtrzymać, ale to po prostu się nie udało. Nie wiem, czy chodzi o nas czy w ogóle o to, że związki na odległość są takie trudne. Niemniej, po roku pełnym pretensji, zazdrości i niemocy postanowiliśmy się rozstać. Dzisiaj tylko żałuję, że przeznaczyłam tyle czasu na chłopaka, z którym byłam właściwie przez tydzień. Chwilowa fascynacja sprawiła, że myśleliśmy, że jest o co walczyć. I zamiast chodzić z koleżankami na imprezy, ja siedziałam na skypie i płakałam, że tęsknię. Bez sensu!

Związki na odległość już z natury są bardzo trudne – wymagają wiele poświęcenia i dużej dozy zaufania do drugiej osoby. Niemniej, mają szanse przetrwać, ale właściwie tylko w przypadku, gdy dwie osoby naprawdę dobrze się znają. Jeśli jest tak, jak w przypadku Justyny i Marcina, którzy nie mieli możliwości odwiedzania się, a znali się bardzo krótko – szanse są właściwie znikome.

Paweł – „Cieszę się, że poznałem Kamilę”
Zupełnie inną wizję wakacyjnej miłości przedstawia Paweł. Co różniło jego przypadek od innych?

– Z Kamilą jesteśmy już razem od dwóch lat – podkreśla z dumą Paweł. – Poznaliśmy się w wakacje, nad pobliskim jeziorem. Okazało się, że mieszkamy blisko siebie, więc zaczęliśmy się spotykać. Nawet nie wiem, jak i kiedy staliśmy się parą. Jedno jest pewne – dzisiaj nie wyobrażam sobie już dnia bez Moniki. Decyzja, by w te gorące wakacje dwa lata temu pojechać z kolegami nad jezioro, była najlepszą w moim życiu.

Dlaczego wakacyjna miłość Pawła trwa nadal, a Justyna i Ania nie miały tyle szczęścia? Cóż, przede wszystkim powodem jest fakt, że jego miłość miała możliwość „sprawdzenia się” w codziennym życiu. Chociaż początek uczucia miał miejsce w wakacje, to znajomość wkrótce przestała mieć lekki charakter – Paweł i Monika mogli odkrywać swoje nowe „oblicza”, zamiast wciąż tęsknić za uczuciami z lata.

Czy masz szanse na szczęśliwą, wakacyjną miłość?

Oczywiście – jeśli tylko podejdziesz do sprawy rozsądnie. Najpiękniejsze uczucie ma nikłe szanse przetrwania, jeżeli mieszkacie tysiące kilometrów od siebie. Romanse w egzotycznych krajach często mają drugie dno – nawet, jeśli ty uważasz, że to miłość twojego życia, to dla „gospodarzy” możesz być jedynie „zdobyczą”. Warto o tym wszystkim pamiętać – a aby wakacyjna miłość nie zmieniła się w powakacyjny koszmar – zawsze pamiętaj o zabezpieczeniu.

Więcej w kategorii Psychologia

Do góry