Prześladowcy – gdy stajesz się ofiarą stalkingu

Bycie obiektem czyjejś miłości jest – co tu dużo ukrywać, szalenie miłe. Nawet, jeśli same tej miłości nie odwzajemniamy, to nasze ego rośnie z powodu czyjegoś uczucia skierowanego w naszą stronę. W większości przypadków, kiedy dajemy adoratorowi kosza, ten jest w stanie to „udźwignąć” i cierpi w milczeniu, aż otrząśnie się z tego uczucia. Jednak czasem jest i tak, że on, zamiast zrozumieć i odpuścić, nakręca się naszą odmową. Jak rozpoznać takiego stalkera?

Stalker to dość nowe pojęcie – oznacza osobę, która nas prześladuje. W większości przypadków stalkerzy rozpoczynają swoje okropne czyny od wyznania uczucia danej osobie. Gdy ich miłość nie zostaje odwzajemniona – postanawiają walczyć o nią do skutku. Czasem bywa to nawet niebezpieczne.

Historia Ani

Ania ma dzisiaj 17 lat. Jest piękną brunetką, która nie ma chłopaka i skupiona jest przede wszystkim na zbliżaniu się do swojego marzenia – nastolatka pragnie zostać lekarzem pediatrą. Rok temu padła ofiarą kogoś, kto nie mógł zrozumieć, że Ania nie chce być w związku. Jak wspomina pierwsze niepokojące objawy szaleństwa Maćka?

– Do dzisiaj wspominam to z wielką niechęcią. Maciej chodził ze mną do szkoły. Z początku wszystko przebiegało „normalnie”. On najpierw zaprosił mnie do kina, zgodziłam się. Potem jednak powiedziałam mu, że nie chcę mieć chłopaka. Skupiam się na nauce, żeby dostać się do wybranej szkoły medycznej, a poza tym on mi się po prostu nie spodobał. Nie wiedziałam, na jakiego psychola trafiłam, więc nawet rozbawiło mnie, że następnego dnia przyszedł do szkoły z kwiatami. Wzięłam je, ale powtórzyłam to samo. Potem zaczęłam znajdować pod domem prezenty. Drobiazgi, kwiatki, sztuczną biżuterię. To już było dziwne. Poszłam do niego z koleżanką i ostrym tonem powiedziałam, że ma dać sobie spokój. Ale naprawdę przeraziłam się dopiero wtedy, kiedy napisał do mnie smsa: „Pięknie wyglądasz w tej różowej piżamce”. Byłam wtedy w domu, a on stał pod moim oknem. Mój tata do niego wybiegł, potem poszedł do szkoły i do jego rodziców. Chyba zrobili mu niezłą aferę, bo sobie odpuścił. Psychol! – wspomina Ania.

Stalker Ani był amatorem, który – na całe szczęście, odpuścił po pierwszej interwencji osób trzecich. Nie wiadomo jednak, co byłoby dalej, gdyby Ania szybko nie zareagowała.

Historia Martyny (18l.)

– W moim przypadku wszystko potoczyło się nieco gorzej. Mianowicie, mój „stalker” niestety nie odpuścił tak szybko. To było ponad rok temu, poznałam Tomka na kursie językowym. Wymieniliśmy się numerami, poszliśmy potem na kilka randek. Jednak w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że to nie jest i nie będzie wielka miłość. Zerwałam naszą znajomość i naiwnie sądziłam, że on się z tym pogodzi. Od tego czasu zaczął się mój koszmar. Najpierw wszędzie za mną łaził, zawsze z kwiatami czy czymś. Stał pod szkołą. Czekał pod domem. Pisał do mnie z różnych numerów telefonów. Wysyłał jakieś ciastka i paczki z czekoladą. W końcu go dorwałam i powiedziałam, że pójdę na policję. Nie tylko się nie wystraszył – to go wręcz nakręciło. Zaczął mi grozić. Wtedy powiedziałam o wszystkim rodzicom, udaliśmy się na policję. Pokazałam smsy od niego, dostał zakaz zbliżania się. Chyba dopiero to pomogło. Ale przestałam się bać dopiero po pół roku – mówi dziewczyna.

Kiedy adorator zmienia się w stalkera?

Zasada rozróżnienia miłego adoratora od stalkera jest bardzo prosta – kiedy przestaje ci się podobać jego adorowanie i informujesz go o tym, a on nie przestaje, to już staje się prześladowcą.

Bardzo ważne jest to, aby nie mieć wyrzutów sumienia pt. „jestem sama sobie winna, ponieważ…” Dziewczyny często tak o sobie myślą, bo np. zgodziły się na kilka randek z danym chłopakiem albo przyjęły jakiś prezent czy kwiaty. To nie ma znaczenia i musisz o tym wiedzieć. W momencie, gdy mówisz: „Daj mi już spokój” nie ma znaczenia to, jak między wami było. Liczy się stan aktualny.

Co robić ze stalkerem?

Jeśli masz do czynienia ze stalkerem, to jedno jest pewne – musisz działać. Część takich osób to ludzie niezrównoważeni. Nie zawsze są gotowi zabić ;-), ale mogą cię np. zranić. I na pewno nieźle przerazić.

Dlatego w każdej takiej sytuacji podziel się z kimś informacją o stanie rzeczy. Powiedz o tym, co się dzieje – rodzicom, zaufanej cioci albo wychowawczyni w szkole. Komuś, komu ufasz. Dobrym pomysłem jest także udanie się do prawnika po poradę oraz  na policję – z pytaniem, w jakich okolicznościach można złożyć doniesienie o przestępstwie. Już samo postraszenie nachalnego adoratora tak poważnymi krokami przynosi świetne rezultaty.