Połącz się z nami

Jeden skręt zmienił wszystko

Nałogi

Jeden skręt zmienił wszystko

Marihuana to obecnie najpowszechniejszy narkotyk wśród polskich nastolatków. Z popularnym „ziołem” pierwszy kontakt najczęściej następuje już w gimnazjum. Co gorsza – marihuana uznawana jest za nieszkodliwą używkę. Czy słusznie? Czy wypalenie popularnego „skręta” może odmienić życie? Oto historia naszej czytelniczki nadesłana do redakcji TeenZone.PL.

Jest grudniowy poranek… Za oknem cicho prószy śnieg. Lubię ten spokój, tę atmosferę gdy cały świat pokrywa się białym puchem, który zakrywa to co szare, brzydkie. Wszystko wydaje się wtedy takie czyste, odmienione, bez skazy. Szkoda, że nie można tak odmienić swojego życia, cofnąć czasu… ot przykryć białą szatą z puchu i zacząć od nowa. O ile większości osób grudzień kojarzy się ze Świętami, mi przypomina o jeszcze jednym wydarzeniu z mojego życia. O pierwszym wypalonym skręcie.

Jest grudzień… trzy lata wstecz. Jestem w trzeciej klasie gimnazjum. Straszny stres związany z nauką do testów gimnazjalnych, ogromna presja rodziców – nie mogę ich zawieść, przecież mam najwyższą średnią w szkole. Chciałam skupić się tylko i wyłącznie na nauce ale pojawił się on. Wszedł z butami do mojego życia, brutalnie zniszczył mój plan koncentracji na szkole. Wysoki brunet o boskim uśmiechu. Nie mogłam się skupić, myślałam tylko o nim. On – typowy „bad boy”, ja – zwykła szara myszka, ot kujonka. Mimo tego, gotowa byłam zrobić wszystko aby z nim być.

Za sprawą koleżanki udało mi się wkręcić na domówkę gdzie był też on. Ostry makijaż, krótka spódniczka, to nie był mój styl, czułam się strasznie niekomfortowo, ale zwracał uwagę wszystkich chłopaków. Zwrócił także i jego. Sam do mnie podszedł, zaczęliśmy tańczyć, tulić się. W końcu jakby piorun strzelił – pocałował mnie. W tamtej chwili byłam w siódmym niebie, sama nie wierzyłam w swoje szczęście.

Poszliśmy razem do małego pokoju na piętrze. Całowaliśmy się jeszcze chwilę. W pewnym momencie, nie zwracając nawet na mnie uwagi, wyciągnął z kieszeni w spodniach woreczek z marihuaną i nabił lufkę. Zapalił… Po kilku machach zaproponował mi abym też wzięła. Nie paliłam nigdy wcześniej. Dla mnie marihuana była czymś, czego planowałam nigdy nie dotknąć, nie potrzebowałam jej. Jednak jemu nie potrafiłam odmówić. Zaciągnęłam się parę razy i nie panowałam już nad sobą – trudno opisać to uczucie – głupawka, totalny luz. W tamtej chwili nie myślałam o wszelkich kłopotach związanych ze szkołą. Liczył się tylko on i tamta chwila. Podobał mi się ten stan odurzenia.

Zaczęłam się z nim spotykać. Praktycznie na każdym spotkaniu paliliśmy – pozwalało mi to zapomnieć o stresie i skupić się tylko na wyjątkowym uczuciu, które łączyło mnie z Adamem. Dwa tygodnie później wylądowaliśmy w łóżku. To był mój pierwszy raz… Czy planowałam, że to nastąpi? Czy w taki sposób, w takim miejscu i w takich okolicznościach? Nie. Stało się to na jednej z licznych imprez na których w tamtym czasie bywałam. Alkohol i marihuana w dużych ilościach zrobiły swoje… straciłam nad sobą panowanie i kochałam się z nim. Szybko aby nikt nas nie nakrył, jak złodzieje, którzy nie chcą dać się złapać na gorącym uczynku.

Tuż po tej pamiętnej imprezie zerwał ze mną. Najwyraźniej dostał to czego chciał. Mój świat się zawalił… nie było jego, były zaś zaległości w szkole, stres i… dalsza chęć palenia marihuany – tak aby odreagować to wszystko.

Wtedy o tym nie myślałam jak o złym proroctwie ale… okres spóźniał mi się już 3 tygodnie. Wynik testu ciążowego okazał się wyrokiem. W domu piekło, wrzaski, łzy… chciałam ze sobą skończyć nie mając w nikim wsparcia.

Gdy rodzice się uspokoili lub byli na dnie załamania – do dziś nie wiem jak to było – wyciągnęli do mnie pomocną dłoń. Bez pytań, bez wyrzutów… łzy mojego ojca przytulającego mnie mocno chyba na zawsze zostaną w mojej pamięci. Pomogli mi jak umieli, ja już więcej nie chciałam ich zawodzić.

Zdałam egzamin gimnazjalny z bardzo dobrym wynikiem i dostałam się do wymarzonej szkoły. Nie nacieszyłam się zbytnio tym faktem – niedługo po rozpoczęciu roku szkolnego urodziłam córeczkę. Tak… zostałam nastoletnią mamą. Nie do końca gotową do tego stanu rzeczy ale wiedziałam jedno – nikogo tak nie kochałam i nie kocham jak tego maleństwa. To była dopiero miłość od pierwszego wejrzenia!

Dzięki pomocy rodziców uczę się i wychowuję córeczkę. Nie jest mi łatwo… mówiąc szczerze – czasami bardzo ciężko. Szczególnie w momentach gdy obserwuję rówieśników beztrosko bawiących się, cieszących się życiem, szkołą, imprezami.

Jest grudniowy poranek… cicho opadają płatki śniegu na ziemię… czasu nie cofnę. A może jednak? Może ten tekst dla kogoś będzie budzikiem i da do zrozumienia, że marihuana to nie jest nieszkodliwe ziele i czasami całe życie, plany i marzenia mogą legnąć w gruzach za sprawą jednego skręta…

Więcej w kategorii Nałogi

Do góry