Połącz się z nami

Jak zaprosić chłopaka?

Podrywanie

Jak zaprosić chłopaka?

„Niedługo w naszym gimnazjum będzie bal i chciałabym zaprosić mojego kolegę, Tomka. Nie wiem tylko, czy wypada, żeby dziewczyna zapraszała chłopaka no i dochodzi jeszcze kwestia tego, jak go w ogóle zaprosić. Powiedzieć wprost, napisać smsa? To strasznie trudne, ale mi na nim zależy!” Ania, 16l.

Coraz więcej dziewczyn, zamiast grzecznie czekać na to, aż dany chłopak zechce zaprosić je na bal gimnazjalny czy maturalny, bierze sprawy w swoje ręce i wychodzi z inicjatywą. Pojawia się przy tym jednak cała masa pytań – czy to właściwie wypada? Jak zapytać, aby się nie zbłaźnić? I co zrobić, jeśli on… odmówi?

Czy to wypada aby dziewczyna zaprosiła chłopaka?

Zajmijmy się pierwszą sprawą. Czy dziewczyna może zaprosić chłopaka na jakiś bal? Otóż oczywiście, że tak! Może przecież być tak, że on nie pojęcia, że ty chciałabyś z nim pójść – a na przykład od dawna mu się podobasz. Albo po prostu nie ma jeszcze towarzystwa, więc z przyjemnością skorzysta. Warto próbować – przecież nie chodzi o oświadczyny, a tylko zwykły bal. To już nie są czasy, w których kobiecie „nie wypadało” – jeśli zrobisz to elegancko, to na pewno nie stracisz kobiecości ani klasy.

Jak zaprosić chłopaka? Facebook, telefon czy osobiście?

No właśnie – jak go zaprosić, żeby było w porządku? Do wyboru masz trzy najpopularniejsze drogi.

Przez Facebooka

Cóż, wiele spraw załatwia się obecnie przez fejsa. Dlaczego zaproszenie na bal nie miałoby być jedną z nich? Przy okazji odpada też konieczność spotkania twarzą w twarz i to głupie uczucie, gdy on odmówi osobiście… same plusy!

Niestety, jeśli wpadło ci to do głowy, to mamy dla ciebie złą wiadomość – to naprawdę zły pomysł. Zaproszenie przez Facebooka jest czymś, co zdecydowanie odbierze wagę temu, co robisz. Coś fajnego i ważnego zaczyna wyglądać tak, jakbyś spytała go „Hej, masz zadanie z matmy?” A przecież to jest dla ciebie ważne, prawda?

Takie sprawy wymagają odpowiedniej oprawy. Zatem zdecydowanie Facebook odpada. Pokaż klasę i skorzystaj z innych sposobów.

Przez telefon

Najpierw sms – cóż, niestety to znowu nie najlepszy pomysł. Sms, choć bardziej osobisty, niż Facebook, nadal nie zawiera tego, co najważniejsze – komunikatu twarzą w twarz. Jedynym usprawiedliwieniem może być fakt, że jesteś chorobliwie nieśmiała. Warto jednak wówczas wyraźnie zaznaczyć „Wybacz, że w ten sposób, ale jestem bardzo nieśmiała i już samo zapytanie ciebie jest dla mnie wielkim wyzwaniem”. Nie bój się otwarcie do tego przyznać, to słodkie i rozczulające!

Możesz też oczywiście do niego zadzwonić. Nie musisz dzięki temu patrzeć mu w oczy, co będzie krępujące – zwłaszcza, gdy on odmówi. Ale my jednak znowu odradzamy – powaga sytuacji zdecydowanie wymaga większej odwagi.

Osobiście

W końcu dotarliśmy do metody, która zawsze się sprawdza. Wiemy – to szalenie trudne. Ale warto zdobyć się na odwagę, bo przy okazji on zyska pewność, że nie robisz sobie z niego jaj. A tak poważnie, to jest to jedyny sposób zaproszenia go… z klasą.

Oczywiście ważna jest też forma. Będzie ci łatwiej, jeśli podejmiesz temat na osobności. No i – jeśli on odmówi, nie będzie świadków tego zdarzenia.

Zaprosiłaś chłopaka a on odmówił? Co teraz?

Ok, zbierałaś się na odwagę przez kilka dni. Ćwiczyłaś to proste „Czy pójdziesz ze mną”, próbowałaś wyłapać idealny moment. W końcu wzięłaś oddech, powiedziałaś to, co trzeba… i stało się najgorsze! On zaczyna swoją odpowiedź od „Wiesz, dzięki wielkie, że o mnie pomyślałaś, ale…” – już wiesz, że odmówi. Co robić? Przecież właśnie się ośmieszyłaś! Na pewno komuś powie!

Spokojnie. Po pierwsze, nie zrobiłaś niczego złego. Po prostu zaprosiłaś go na bal, ot co. Po drugie – nawet, jeśli nie może lub nie chce pójść z tobą, na pewno zrobi mu się bardzo miło i nie będzie się z ciebie wyśmiewał. Po prostu podziękuje! W końcu po trzecie – twoja reakcja będzie prosta. Powiedz „Jasne, rozumiem. Nic się nie stało!” i sobie pójdziesz do koleżanek. To naprawdę nic strasznego.

Urodziny – to już łatwa sprawa!

Bal balem, a co z urodzinami? Cóż, to już banalna sprawa. Dzięki temu, że nie jest to bardzo oficjalna forma zabawy, możesz zaprosić go w bardzo prosty sposób. Mówisz na przykład, jakby nigdy nic: „Hej, wiesz co, robię niedługo imprezkę urodzinową i zaprosiłam kilka osób. Może też masz ochotę wpaść?” Oczywiście jeśli się nie znacie, to będzie to trudniejsze, ale wówczas warto „wspomóc się” wspólnymi znajomymi. Oni mogą udawać, że tak naprawdę to im zależy na tym, żeby grono znajomych się powiększyło. I ci pomogą.

Dasz radę!

Pamiętaj, że tak naprawdę to nic wielkiego – i przy okazji możesz poczuć pewną satysfakcję. Ciebie czeka to tylko raz, a biedni faceci muszą wychodzić z taką inicjatywą bardzo, bardzo często.

Więcej w kategorii Podrywanie

Do góry