Używasz błyszczyka do ust? Tego nigdy nie rób!

Każda z nas używa błyszczyka – w końcu nie ma lepszego sposobu na błyskawiczne podkreślenie i upiększenie ust, prawda? I chociaż w aplikowaniu tego kosmetyku nie ma nic trudnego, to może się okazać, że do tej pory popełniałaś kilka błędów. Jesteś ciekawa, jakich? Zapraszamy zatem do lektury.

Nakładasz zbyt wiele warstw.

Chcesz osiągnąć efekt „maksi”, więc nakładasz najpierw jedną warstwę, potem drugą, trzecią… dlaczego to błąd? Ponieważ na skutek takiego postępowania usta wyglądają na zupełnie mokre i ciężkie od kosmetyku – jakby miał on zaraz spłynąć. Za każdym razem, kiedy pokusi cię, by nałożyć kolejną warstwę, pomyśl, że się oszpecisz. Umiar ma tu wyjątkowe znaczenie.

Nakładasz kosmetyk w niewłaściwej kolejności.

Czyli zaczynasz od górnej wargi. To błąd, który ma znaczenie zwłaszcza w przypadku błyszczyków o intensywnych kolorach. Dolna warga jest większa od górnej, więc większe jest prawdopodobieństwo, że nie będzie widać niedociągnięć. A przy górnej będziesz już ostrożniejsza.

Nie złuszczasz skóry warg przed nałożeniem błyszczyka.

Przyznaj się – czasem nakładasz błyszczyk, żeby nie było widać, że twoje usta są wysuszone i popękane, prawda? No cóż, to błąd. Idealnym rozwiązaniem nie jest nakładanie kosmetyku (przez co niedoskonałości będą jeszcze bardziej widoczne), ale potraktowanie warg peelingiem. Tylko piękne, nawilżone i zdrowe usta będą ładnie wyglądały pod kosmetykiem.

Nie nakładasz balsamu przed warstwą błyszczyku.

Zanim nałożysz błyszczyk, potrzebne jest nie tylko złuszczenie ust, ale także balsam. Nawilżone i wypielęgnowane usta idealnie nadają się do tego, by zostać podkreślone.

Oczywiście nie musisz złuszczać i smarować balsamem za każdym razem, kiedy chcesz nałożyć błyszczyk – spokojnie wystarczy raz na dwa dni.

Nie dopasowujesz koloru błyszczyka do swojej karnacji.

O ile mamy duże opory przed stosowaniem szminek w różnych kolorach, o tyle już podobne eksperymenty z błyszczykiem w płynie w ogóle nie wzbudzają naszej niechęci. Bywa to jednak fatalne w skutkach. Pamiętaj, że błyszczyk o zdecydowanym kolorze daje podobny efekt do tego uzyskiwanego za pomocą szminki.

Od dziś nie myśl: „to błyszczyk, on zawsze pasuje”, tylko upewnij się, czy twoja cera odpowiednia jest do danego kosmetyku. W Internecie znajdziesz mnóstwo wskazówek na ten temat!

Nie używasz konturówki.

Bo i po co – do zwykłego błyszczyka?! Otóż tak, do zwykłego błyszczyka właśnie ;). Usta nakreślone konturówką wyglądają o wiele ładniej, gdy potem wypełni się je podobnym kolorem błyszczyka w płynie. Zyskasz bardzo dużo elegancji i zmysłowości. To wygląda naprawdę o niebo lepiej, niż byle jak „machnięte” usta!

Pozwalasz, by konturówka była widoczna.

Jeśli nawet używasz konturówki, to nadal możesz popełniać błędy. Jednym z nich jest między innymi dobieranie jaśniejszego błyszczyka do ciemniejszej konturówki. Wygląda to jak z zeszłej epoki i bardzo szpeci. Dobre połączenie to tylko i wyłącznie konturówka i błyszczyk w podobnych odcieniach.

Sklejasz ze sobą wargi i pocierasz nimi.

Wiesz, taki typowy, kobiecy ruch wykonywany po to, by dobrze rozprowadzić kosmetyk. W przypadku pomadki ma to jeszcze sens, ale błyszczyk… to już inna historia. Postępując w ten sposób (i robiąc to często) wysuszasz usta i sprawiasz, że błyszczyk wydostaje się poza granice ust. To wygląda okropnie, a nie zmysłowo!

Łączysz kilka kolorów błyszczyków.

To zły pomysł – z dwóch powodów. Po pierwsze, jak już wspomnieliśmy, jedna warstwa kosmetyku w zupełności wystarczy. Po drugie – połączenie kolorów na ustach wygląda dziwnie. Ładne usta to usta naturalne, ewentualnie trochę podkreślone. A przecież w naturze nie ma dwukolorowych ust, prawda?

Używasz metalicznych błyszczyków.

Super, że są czymś nowym i ciekawym, ale… nie nadają się na co dzień. Jeśli nawet pragniesz umalować nimi usta na imprezę, to musisz robić to umiejętnie, z matową bazą. W przeciwnym razie efekt będzie zdecydowanie niekorzystny.

Piękne usta? To nie takie trudne!

Jeśli tylko zastosujesz się do naszych wskazówek, twoje usta będą przyciągały wiele zazdrosnych spojrzeń. Ale jeśli makijaż nadal będziesz sprowadzać do niedbałego nałożenia trzech warstw kosmetyku… cóż, trudno będzie cię nazwać elegancką.