Połącz się z nami

Gdy on nie rozumie słowa „nie”

Psychologia

Gdy on nie rozumie słowa „nie”

Dla większości z nas bycie adorowanym jest po prostu miłe. Schlebia to naszej urodzie, poprawia humor, jest powodem do pochwalenia się… ale do czasu. Jeśli osoba, której bardzo się podobamy, wyraźnie nie rozumie słowa: „nie”, zaczyna to męczyć, a czasem nawet niepokoić. Jak radzić sobie z takim natrętem?

Zanim wybierzesz numer na policję, sprawdź kilka prostszych sposobów – istnieje bowiem kilka metod na to, by wielbiciel zrozumiał w końcu, że jego działania nie są mile widziane.

Chwila zastanowienia
Po pierwsze, musisz zastanowić się, czy rzeczywiście dajesz swojemu adoratorowi jasne komunikaty, że nie chcesz z nim być. Po dłuższym zastanowieniu może się bowiem okazać, że wcale tak nie jest. Niewłaściwe sygnały dawała na przykład 17-letnia Alicja:

– Był kiedyś taki chłopak, Piotrek. Poznaliśmy się przez znajomych. Kiedy okazało się, że mu się podobam, oczywiście bardzo się ucieszyłam. Szybko jednak dotarło do mnie, że to nie jest i nie będzie „to”. Z drugiej strony, nie potrafiłam mu tego powiedzieć, by było mi go żal. Wymyślałam więc różne wymówki, żeby się z nim nie spotkać – a to chora mama, a to wyjazd, a to tata mi nie pozwala. Liczyłam na to, że sam zrozumie i da mi spokój. On jednak nie odpuszczał, więc wyżaliłam się mamie, że mam takie natręta. Mama spytała, czy chociaż raz powiedziałam mu: „Nie chcę się z tobą spotykać”. Faktycznie, nigdy nie powiedziałam mu tego wprost. I wtedy moja mama stwierdziła, że nie powinnam go obgadywać, że jest taki natrętny, skoro sama robię mu nadzieję. Zrobiło mi się głupio i szybko „wyprostowałam” całą sytuację. Chłopak z dumą zniósł porażkę i więcej do mnie nie pisał – wspomina Alicja.

Niestety, wielu z nas ma problem z asertywnością. Wolimy liczyć na to, że ktoś się domyśli, o co nam chodzi, niż powiedzieć tej osobie prawdę. W przypadku uczuć dochodzi jeszcze kwestia współczucia – nie chcemy, aby danej osobie zrobiło się przykro, żeby poczuła się beznadziejna. Trzeba jednak podkreślić, że to zła metoda. Po pierwsze – wciąż dajemy nadzieję. Po drugie – okłamujemy tego kogoś, która chciałby z nami być. Po trzecie, sami źle się czujemy, gdy jednak wielbiciel „nie chce” zrozumieć, w czym rzecz.

Jeśli i ty masz takiego adoratora, przede wszystkim zastanów się, czy dajesz jasne komunikaty. Jeśli nie – zmień to. Nie wymyślaj porządków, chorej babci, nie zmuszaj tej osoby do czekania na twoje smsy (których nie masz zamiaru wysłać). Powiedz po prostu: „Przykro mi, nie chcę się z tobą spotykać i nie chcę z tobą być”.

Bez zrozumienia – jak pozbyć się natrętnego chłopaka?

A co, jeśli mimo jasnych informacji wielbiciel nie przestaje cię adorować? Oczywiście, może tak być. Istnieją ludzie z potężną motywacją – ci będą uważali, że po prostu cię zdobędą (powoli do celu), są też tacy, którzy nie potrafią znieść odmowy i jej sygnały biorą za flirt albo „droczenie się”. Co wówczas możesz zrobić? Mamy dla ciebie kilka pomysłów.

Randka
Tak, umów się z nim na randkę. I spraw, by była fatalna. Ubierz się okropnie, najedz się czosnku (i nie bierz gum do żucia!), a na samym spotkaniu bądź zupełnie inna, niż zwykle. Innymi słowy, odbieraj telefony i swobodnie rozmawiaj („Nie, nie wiem, jak to jeszcze długo potrwa”), myl jego imię, na żarty odpowiadaj: „Nie rozumiem”. Pokaż, że wcale nie jesteś taka cudowna, jak myśli. To oczywiście cios trochę poniżej pasa, ale przecież chodzi o to, by w końcu wyzwolić się od natrętnego wielbiciela.

Chłopak
Możesz też poprosić osobę trzecią o pomoc. Niech jest to na przykład starszy kuzyn. Przedstaw go przy najbliższej okazji, gdy spotkasz się ze swoim wielbicielem (zaaranżuj „przypadkowe” spotkanie) i dodaj, że „mój Paweł jest bardzo zazdrosny!”. Podkreślaj, jak bardzo się kochacie i jak jesteście szczęśliwi. A kiedy twojego „chłopaka” już nie będzie, nie zapominaj ciągle o nim mówić.

Zerwanie kontaktu
Nic nie pomaga? Czas na restrykcyjne środki. Nie odbieraj telefonu od danej osoby, jeśli trzeba, to zmień numer. Nie przyjmuj kwiatków ani innych prezentów. Nie zgadzaj się na rozmowy „tylko na pięć minut”. Kiedy podchodzi – odchodź. Rób wszystko, by nie dochodziło do najmniejszego waszego kontaktu.

Pomoc
Stalkerzy, czyli prześladowcy, którzy bywają naprawdę niebezpieczni, „zdarzają się” naprawdę rzadko. Jeśli jednak będziesz miała ogromnego pecha i trafisz na „egzemplarz”, który cię przeraża (bo na przykład stoi pod twoim domem, wysyła po dwieście smsów dziennie), koniecznie szukaj pomocy. Przede wszystkim, powiedz o wszystkim osobie dorosłej – najlepiej rodzicom. Jeśli twoim natrętnym adoratorem jest również nastolatek, to dobrze byłoby, gdyby twoi rodzice porozmawiali z jego rodzicami. Wbrew pozorom, na takie uparte typy często działa właśnie rozmowa z kimś, kto ma nad nim kontrolę.

Więcej w kategorii Psychologia

Do góry