Połącz się z nami

Anoreksja – pokonałam ją!

Odżywianie

Anoreksja – pokonałam ją!

Anoreksja jest coraz częściej występującym zaburzeniem odżywiania wśród nastolatków. Wbrew pozorom, dotyczy ona nie tylko dziewcząt ale także chłopców. Lansowane przez media i świat mody sylwetki wychudzonych modelek i modeli, stają się wzorem do naśladowania dla młodzieży. Anoreksja to ciężka choroba, niesamowicie wyniszczająca organizm. Czy można ją pokonać? Tak, głównie dzięki wytrwałości i samozaparciu, pomocy specjalistów oraz przy wsparciu bliskich nam osób. Dziś prezentujemy list naszej czytelniczki, której udało się wygrać z anoreksją. Ta historia może stanowić inspirację oraz odpowiedź na pytanie – jak pokonać anoreksję skutecznie i raz na zawsze.

Gdy miałam dziesięć lat byłam małym tłuściochem. Dosłownie. Ważyłam blisko siedemdziesiąt kilogramów. Choć zdawałam sobie sprawę ze swej wagi, jakoś nigdy się nią nie przejmowałam. Jadłam… nie, to nie jest dobre określenie – powiedziałabym raczej, że żarłam – ogromne ilości jedzenia. Zresztą, moja mama i babcia skutecznie dbały o to, abym zawsze miała w zasięgu ręki słodycze, ciastka, wszelkiego rodzaju fast foody i inne przekąski. W ich mniemaniu pulchna sylwetka była oznaką zdrowia. Dla mnie powoli stawała się ciężarem, kalectwem i brzemieniem z którym musiałam żyć.

Ten, kto nie doświadczył jak to jest wkraczać w okres dojrzewania będąc na marginesie życia społecznego, nigdy nie zrozumie tego bólu, cierpienia i poczucia samotności. W wieku 12 lat, wyśmiewana, wytykana palcami przez rówieśników, zaczęłam próbować wszelkiego rodzaju diet. Nie przynosiły one jednak jakichkolwiek rezultatów. To przygnębiało mnie jeszcze bardziej i stawało się pretekstem do pochłaniania kolejnych czekolad, batonów i lodów… W końcu nie ma to jak zjeść słoik Nutelli na pocieszenie, prawda? A co, gdy wspomniany słoik zjadało się co drugi dzień? Kolejne kilogramy przybywały bardzo szybko.

Przełomowym momentem w moim życiu okazała się choroba, notabene nie związana z otyłością. Była to grypa żołądkowa, którą przechodziłam bardzo ciężko. Przez blisko 2 tygodnie nie jadłam prawie nic… Brak posiłków, biegunka i wymioty zrobiły swoje. Na wadze było ponad 7kg mniej. W tym momencie wiedziałam, że dam radę… wiedziałam, że mogę obyć się bez jedzenia.

Stopniowo zaczęłam zmniejszać porcje. Zjadałam początkowo pół posiłku, później jedną czwartą, jedną ósmą aż doszłam do momentu gdy obywałam się praktycznie bez jedzenia. Bywały dni, że moim jedynym posiłkiem była herbata.

W szkole zyskałam nowych znajomych, już nie byłam wytykana palcami przez swoją otyłość. Koleżanki z klasy, obce mi do tej pory, zachwycone moimi postępami w odchudzaniu stawały się moimi „przyjaciółkami”. Kolejne tracone kilogramy tylko utwierdzały mnie w moim postanowieniu niejedzenia. Obsesyjnie liczyłam kalorie… Anoreksja trzymała mnie mocno w swoich szponach.

Jednak dobre relacje z rówieśnikami nie trwały długo. Pogrążałam się coraz bardziej w swoim świecie, świecie praktycznie bez jedzenia. Poznałam na necie dziewczyny anorektyczki, które tak jak ja, starały się zrzucać kolejne kilogramy. Wspierałyśmy się wzajemnie, kibicowałyśmy, która będzie chudsza. Choć w tym momencie przypominałam już żywy szkielet, w moich oczach cały czas ważyłam za dużo.

Jak pokonać anoreksję? Mi wystarczyło otarcie się o śmierć…

Pewnego dnia obudziłam się całkiem spuchnięta. Nie miałam siły podnieść się z łóżka. Leżałam bezwładnie, nieznośny ból przeszywał ciało. Moja mama musiała wezwać pogotowie. W szpitalu okazało się, że miałam niedobory praktycznie wszystkiego – od białka poczynając na witaminach i minerałach kończąc. Dostałam kilka kroplówek, zastrzyków, przeżyłam karmienie poprzez sondę. Byłam totalnie przerażona, jak się później okazało, o jeden krok od śmierci.

W szpitalu dostałam namiar na specjalistów, którzy mieli mi pomóc zwalczyć anoreksję. Postanowiłam walczyć. Czy było to łatwe? Nie, nie było. Było wręcz bardzo trudne. Jadłowstręt praktycznie zaciskał mi gardło, z wielkim trudem przychodziło mi jedzenie normalnych posiłków. Bałam się, że wrócę do dawnej wagi i znów będę wyśmiewaną grubaską.

Kolejne sesje terapeutyczne dawały mi siłę do walki z chorobą. Wsparcie całej rodziny było na wagę złota. Zresztą oni też zmienili swoje nawyki żywieniowe – chyba wszyscy dostali pozytywnego bzika na punkcie zdrowego odżywiania.

Dziś, po dwóch latach od krytycznego momentu w szpitalu, mogę w pewnym sensie powiedzieć, że pokonałam anoreksję. Nadal liczę kalorie, ale już nie tak obsesyjnie. Ważę tyle ile waży przeciętna nastolatka w moim wieku. Uprawiam sport, zdrowo się odżywiam, mam przyjaciół i znajomych, którzy mnie wspierają. Podobno anorektyczką jest się do końca życia – ja nią nie zamierzam być aż tak długo. Wiem, że mam siłę aby żyć normalnym życiem.

Czytaj dalej

Więcej w kategorii Odżywianie

  • Odżywianie

    Fast food – niepopularna prawda

    Autor: Redakcja TeenZone

    Lubimy jeść – to jest pewne. I chociaż każdy z nas ma własne preferencje co do...

  • Odżywianie

    Szkodliwa dieta Dukana

    Autor: Redakcja TeenZone

    Dieta Dukana (dieta proteinowa) zyskała w ostatnim czasie na popularności, szczególnie wśród nastolatek dążących do zrzucenia...

  • Odżywianie

    Wstydzę się nadwagi…

    Autor: Redakcja TeenZone

    Niby masz swoje grono znajomych, ale zawsze czujesz się gorsza od nich. Niby akceptujesz siebie taką,...

  • Odżywianie

    10 popularnych mitów o odchudzaniu!

    Autor: Redakcja TeenZone

    Podobno próby odchudzenia się ma za sobą już nawet dwie trzecie nastolatek. Niestety, zdecydowana większość z...

  • Odżywianie

    Objawy anoreksji u nastolatek

    Autor: Redakcja TeenZone

    Mimo iż zewsząd można usłyszeć o problemie zaburzeń w prawidłowym odżywianiu, nie każdy wie, że wiele...

Do góry