Połącz się z nami

Muszę chodzić do pedagoga – nie cierpię tego!

Nauczyciele

Muszę chodzić do pedagoga – nie cierpię tego!

„Ratujcie, bo dłużej już chyba nie wytrzymam. Chodzi o to, że od pewnego czasu mam konflikt z koleżanką i ostatnio skończyło się bójką. No może nawet bójka to zbyt duże słowo – tylko uderzyłyśmy się „z liścia” z dwa razy. Ale zostałam wezwana do dyrektora i on stwierdził, że muszę teraz chodzić do pedagoga. Byłam dwa razy i to jest jakaś męczarnia – nie cierpię tej baby! Co mam zrobić, żeby móc przestać do niej chodzić?” Ania, 14l.

Większość z nas wie o pedagogu szkolnym tyle, że on po prostu „jest”, czasem ewentualnie przeprowadzi jakieś zajęcia w klasie. Rzadko jednak czujemy potrzebę, żeby pójść i porozmawiać z tą właśnie osobą. Sytuacja, w jakiej znalazła się Ania, też należy raczej do rzadkości. Niemniej – takie sytuacje zdarzają się. Co wtedy? Czy można jakoś „osłodzić sobie” tę przykrą konieczność?

Po co w szkole jest pedagog?

Zacznijmy od wyjaśnienia, po co właściwie w szkole pracuje pedagog. Mianowicie jest to osoba, która ma pomóc uczniom w pokonywaniu różnego rodzaju trudności. Wbrew pozorom, nie są to tylko kwestie takie, jakie dotyczą sytuacji przemocy – jak w przypadku autorki listu. Pedagog przydaje się także wtedy, kiedy nie mamy z kim porozmawiać o nurtujących nas sprawach, o przykrych sytuacjach, kiedy szukamy wsparcia albo nie radzimy sobie choćby z nauką. Czasem do pedagoga chodzą sami rodzice, gdy uznają, że problemy z nastolatkiem przerastają ich możliwości radzenia sobie.

Podsumowując, pedagog jest po to, aby pomagać. Niestety, zwykle nie cieszy się on dobrą sławą. Uczniowie często uważają go za osobę zbędną, wyśmiewają tych, którzy korzystają z takiej formy pomocy. Co więcej – często nie udajemy się do pedagoga nawet wtedy, gdy faktycznie uważamy, że mógłby nam pomóc – a wszystko z powodu strachu przed tym, że będziemy musieli otworzyć się za bardzo albo że osoba ta po prostu wygada wszystko, co jej powiemy.

Trzeba też dodać, że nie każdy pedagog ma „serce” do swojej pracy. Są tacy, którzy rzeczywiście bardzo szybko nawiązują więź ze swoimi podopiecznymi, ale również inni – którzy są dość ostrzy i surowi. W tym drugim przypadku łatwo o zniechęcenie i pojawienie się nieprzychylnych uczuć w stronę samego pedagoga.

Przyczyny niechęci do pedagoga

Załóżmy, że jesteś w podobnej sytuacji – okazało się, że musisz regularnie odwiedzać swojego pedagoga, chociaż naprawdę nie masz na to ochoty. Co możesz zrobić?

Pierwszy punkt programu – zastanowienie się, dlaczego właściwie dany pedagog ci „nie pasuje”. Czy chodzi o to, jaki jest? Czy raczej o to, że uważasz, że po prostu nie masz sobie niczego do zarzucenia i marnujesz tylko czas (a inni się czepiają)?

W tym drugim przypadku warto zmienić swoje nastawienie, co udowadnia przypadek 15-letniej Anity:

– Swego czasu ja też musiałam chodzić do pedagoga. Przyznam, na początku to była jakaś tragedia. Nienawidziłam tej durnej baby, strasznie denerwowało mnie to, że pyta, co u mnie, że pyta o przyczyny mojej złości na cały świat. W końcu jednak koleżanka podpowiedziała mi, że będę miała większy spokój, jeśli spróbuję z nią szczerze porozmawiać. Stwierdziłam, że to dobry pomysł – powiem jej cokolwiek, to się odczepi. Ale kiedy zaczęłyśmy rozmawiać… no cóż, trochę pękłam. Wygadałam się jej, powiedziałam, dlaczego lubię się ciąć, bo to był mój największy problem. Za trzecim razem już prawie do niej biegłam – rany, jakie to było cudowne uczucie, ktoś mnie naprawdę słuchał. Rozumiał, co przeżywam w związku z rozwodem moich rodziców, nie pouczał, tylko słuchał. Poczułam się naprawdę zrozumiana. Z czasem pani Beata zaczęła mi podpowiadać, co mam robić, żeby czuć się lepiej. Z jej pomocą zrozumiałam, że wcale nie jestem szczęśliwa, ale mogę to zmienić i że dużo zależy ode mnie. Od tej pory minęły już dwa lata i dziś mogę chyba powiedzieć, że naprawdę wiele jej zawdzięczam. Oczywiście wszystko zostało między nami, chociaż na początku strasznie bałam się, że komuś coś wygada – podkreśla Anita.

Jak widać, wiele zależy od naszego nastawienia. I tak naprawdę dopóki nie postarasz się go zmienić i zwyczajnie dać szansę osobie, która chce ci pomóc – nie przekonasz się, czy rzeczywiście nie warto rozmawiać.

A co, jeśli próbowałaś/-łeś i po prostu nie potrafisz nawiązać kontaktu z tą właśnie osobą? Cóż, w takim razie pozostaje ci jedyne wyjście, jakim jest wytrwanie. Pamiętaj – to, że kogoś nie lubisz, nie oznacza, że daje ci to prawo do bycia niemiłym czy wręcz chamskim. Postaraj się zrezygnować z tego typu reakcji i zwyczajnie wysłuchać tego, co mówi pedagog. Nawet, jeśli nie macie nici porozumienia, to może jednak choć w części tego, co mówi, ma rację? Naprawdę warto spróbować – przede wszystkim dla samego siebie.

Więcej w kategorii Nauczyciele

Do góry